Po serii słodkości, dziś coś słonego, a mianowicie rolada z boczku. Super się sprawdza, na wszelkich imprezach jak i na zbliżających się świętach wielkanocnych.Przy ostatnim przerobie wieprzowym, patrząc na boczek zachciało man się jakiejś dobrej rolady i tak powstało to cudo: tu wersja jeszcze surowa:
Z przepisem będzie trudno bo zaczęliśmy faszerować boczek po prostu tym co mieliśmy pod ręką :)
Ale wyglądało to mniej więcej tak: że boczek trzeba najpierw rozciąć w kształcie książki,następnie nałożyliśmy farsz z mięsa mielonego wymieszanego z usmażonymi gąskami, nazbieranymi jesienią i zamrożonymi po odgotowaniu, z przyprawami, a na to położyliśmy całą polędwicę, którą dzień wcześniej, razem z boczkiem natarliśmy solą i pieprzem. Roladę zawinęliśmy i obowiązkowo zawiązaliśmy dratwą. Obsypaliśmy ziołami i całość włożyliśmy w rękaw do pieczenia i wsadziliśmy do piekarnika na 1,5 godziny, po czym rozcięliśmy rękaw i piekliśmy jeszcze 20 minut, co dało taki oto efekt:
a tu już środek, na półmisie gotowym do podania:
świetnie też smakuje z dodatkiem sosu tatarskiego, którego tym razem nie zdążyliśmy zrobić. Ale kiedyś, podam Wam mój przepis na niego :)



